26 lis 2010

Brooocha...

Siedzę sobie spokojnie przy maszynie, szyję kotka i nagle... napadła mnie nieodparta chęć zrobienia broszki!
Gotową już widziałam w głowie...
... a teraz gotowa leży już przede mną:)
Czasem mam takie napady, że coś muszę zrobić już, teraz, na szybko... póki jest pomysł:)
Jak większość rzeczy na żywo wyglada duzo lepiej niż na zdjęciu:)
I przyznam się, że bardzo mi się podoba ta brocha, choć kompletnie do niczego mi nie pasuje
:)
A teraz już na spokojnie wracam do wspomnianego kotka:)

9 komentarzy:

  1. Prace robione pod wpływem impulsu, zawsze wychodzą piękne - jak Twoja broszka :)
    Bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak to nie pasuje, do czarnej bluzki ,na której siedzi pasuje!
    świetny pomysł, wykonanie znakomite

    OdpowiedzUsuń
  3. Też tak mam :)
    A broszka cudo !

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczna jest! A turkus do szarości i brązów wspaniale pasuje, do żółtego też... :) Ćwiczysz przed wymianką? :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Też tak często mam:) W efekcie w koszyczku mam kilka rozpoczętych prac i problem z ich dokończeniem:) Broszka jest cudna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chwilkę mnie nie było, a tu tyle wspaniałości... Broszka jest nieziemsko piękna!

    OdpowiedzUsuń
  7. Super brocha:)
    Pozdrawiam
    http://szuflandia-malutkiej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Troszkę mnie tu nie było, a widzę, że przygotowałaś same cudeńka!!! Najbardziej spodobała mi się ekipa kotków klamkowców :P Pozdrawiam cieplutko, Justyna :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każde pozostawione słowo:)
To miło, że zechciałeś poświęcić mi chwilkę...