14 lut 2018

100-letnie króliki

Nie wiem co się stało, ani jak i dlaczego, ale wczoraj na mojego bloga zajrzało 511! osób! Szok! Tym bardziej, że nic od dłuższego czasu tutaj się nie pojawia... W związku jednak z tak dużą ilością odsłon oraz z tym, że akurat mam czas postanowiłam co nieco tu skrobnąć ;) Czas mam, bo jestem drugi tydzień chora i nie mogę dojść do siebie:( Najpierw 5dni wysoka temperatura, kolejne dni ciągle stan podgorączkowy i taki kaszel, że tylko patrzeć kiedy płuca mi wyskoczą:( Na dodatek jakoś nie bardzo pomagają leki czy domowe specyfiki:( Nie wiem co się dzieje, ale mam dość...
Tak sobie przeglądałam pudła z moimi skarbami i w jednym znalazłam 100-letnie króliki!
Z tą setką trochę przesadziłam, ale dobre kilka lat mają na pewno! Nawet nie pamiętam kiedy miałam wenę na króliki! Nic to... Tak się złożyło, że wraz z królikami było spakowane serduszko... Jak nic na dzisiejszą okazję pasuje idealnie:)
Zrobiłam więc króciutką sesję zdjęciową owym 100-letnim królikom wraz z serduszkiem:) 
 Nie zwracajcie uwagi na  stan królików; najważniejsze, że się kochają;)
 Obydwoje (przyjmijmy że to ona i on) bez rąk, ona nawet bez uszu jeszcze...
 On bidulek w oberwanych (niedokończonych) spodenkach, ona jeszcze biedniejsza, bo naga...
 ale pomiędzy nimi jest gorące serce...
 Serce też niedokończone, z niezaszytą dziurą z boku... ale to nic!

 Po sesji troszkę się zmobilizowałam, tzn. na tyle, aby zaszyć dziurę w sercu i doszyć mu wstążeczkę do zawieszenia ;) 
 Króliki nadal "nie w pełni gotowe", ale mam nadzieję, że i na nie w końcu mnie najdzie;)
 To tyle na dzień dzisiejszy:) Szczęśliwych Walentynek i mnóstwa czerwonych serduszek Wam życzę:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za każde pozostawione słowo:)
To miło, że zechciałeś poświęcić mi chwilkę...